| Nie taki leśniczy straszny... |
|
|
|
| Wpisany przez Jurek Ambroszczyk |
| Czwartek, 29 Kwiecień 2010 10:32 |
|
Przyznam że polskie i w ogóle europejskie przepisy dotyczące lasów oraz ogólnie przyjęty sposób gospodarowania nimi... są do bani. Z punktu widzenia permakulturysty, i nie tylko, tzw. gospodarka leśna jest dość bezsensowna. Poczynając od pomysłu sadzenia głównie monokultur drzew iglastych, przez dziwne regulacje prawne dotyczące tego, co właścicielowi lasu wolno, a czego nie, po politykę zbytu drewna uprawianą przez zarząd Lasów Państwowych - czepić się można wielu rzeczy. Ale, moim zdaniem, widać światełko w tunelu. Po pierwsze, akurat w mojej okolicy ani na leśniczego, ani na innych leśników narzekać nie mogę. Jeden z nich jest jednym z bardziej otwartych i pomocnych naszych sąsiadów, nie czepia się tego co robimy, wręcz przeciwnie - jak umie, tak wspiera. Po kolejne, skład sadzonych w okolicy lasów robi się coraz bardziej sensowny. Dotychczasową monotonną sosnową monokulturę urozmaica się brzozą (sadzoną zwykle na brzegach młodnika, ale zawsze), dębem, bukiem itp. Poza tym, leśniczy z sąsiedniego leśnictwa przyznał się, że obserwuje co samo wyrasta na danym obszarze i na tej podstawie dobiera sadzonki. A niech mnie, jeśli on nie stosuje - zapewne o tym nie wiedząc - podstawowej i naczelnej zasady permakultury! I co najciekawsze, zmienia się sposób sadzenia. W miejsce orki ciężkim sprzętem, odkrywania, przewracania, przesuszania gleby pod las, robi się sprytny manewr - jeśli las sadzi się w miejscu, gdzie już rósł - co jest najczęstszym przypadkiem. Zostawia się granice danej zalesianej działki ("gniazda") dokoła porośnięte drzewami, które same rozsiewają się po całym obszarze gniazda z pomocą wiatru. Ponoć są leśnicy z tej metody bardzo zadowoleni - nie dość że oszczędza im to kupę pracy, to las tak powstały jest dobrej jakości, gęsty, Niewątpliwie zyskuje na tym też sama gleba, szczególnie jeśli akurat obsadza się teren na którym rosły już drzewa. Nieprzewrócenie jej pługiem pomaga nowym drzewom skorzystać z dobrodziejstw nienaruszonej sieci życia glebowego, w tym grzybów mikoryzujących. Oczywiście ta metoda nie zadziała skutecznie w przypadku wolniej rosnących drzew oraz tych o cięższych, przenoszonych np. przez zwierzęta nasionach - jak wspominane dęby. Ale póki gros sadzonek stanowią sosny i brozy - powinno zadziałać. No i na koniec wisienka na ten wirtualny tort sprezentowany leśnikom: podobno ten permakulturowy system "siania" lasu przyszedł do nas z Unii Europejskiej. Kto by pomyślał?! |
Tagi
Ostatnie teksty
Zapisz się na listę
Copyright: Dziadowiaki, 2007-2010




Komentarze
Jednak schody zaczynają się gdy chce się wprowadzić jakieś "nierodzime" drzewo, które może być bardziej produktywne niż te "krajowe" (cokolwiek to znaczy). Najprawdopodobn iej nie musi to nawet być drzewo a jakiś krzew czy pnącze...
Mógłbym Cię prosić o zapytanie leśnika czy możesz posadzić w lesie np. mrozoodporne kiwi albo wypasać zwierzęta (krowy, świnie)?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.