Kiedy zabieraliśmy się wiosną tego roku do pracy przy grządkach wzniesionych, nie byliśmy całkiem pewni, czy to aby najlepszy pomysł dla naszego ogrodu. Teraz już jesteśmy. Na ile można to określić w maju - sprawdzają się znakomicie.
Zacznijmy może od tego, po co w ogóle ludzie zabierają się za tę - w sumie ciężką - pracę jaką jest "wznoszenie" grządek. Otóż:
zapobiega to ubijaniu ziemi poprzez udeptywanie (mamy dzieci i psy,które przez grządki mniej wyraźnie zaznaczone lubią się przebiec... samemu też zdarzało mi się "wdepnąć" w ziemię uprawną). Kompakcja, czyli ubijanie gleby znacznie przyczynia się do jej wyjaławiania poprzez zmniejszanie jej przepuszczalności, a także zdolności do trzymania gleby, pogorszenia warunków życia mikro- i makroorganizmów glebowych.
zwiększają głębokość żyznej warstwy gleby (u nas jest bardzo płytka). Przez wrzucenie na grządkę górnej warstwy gleby (topsoil) ze ścieżek praktycznie podwaja się jej głębokość.
pozwalają regulować mikroklimat w ogrodzie - ustawienie takich grządek względem kierunku wiatrów pozwala na kontrolowanie ich wpływu na nasze rośliny, podnosi je też ponad strefę "przygruntowych" przymrozków
no i co okazało się w maju 2010 najważniejsze - regulują przepływ wody. Na jednym ze zdjęć widać jak wyglądają ścieżki - stoi w nich do 10cm wody.Truskawki tymczasem (i inne rośliny) rosną sobie tymczasem (podczas gdy w połowie Polski ich kuzynki gniją) na bezpiecznej wysokość. W razie potrzeby (przesuszenie grządek) zdrowa gleba powinna być w stanie zassać sobie akcją kapilarną wodę ze ścieżek co ogranicza konieczność podlewania.
W naszych więc specyficznych, sucho-mokrych (piaski z płytką wodą gruntową), Dziadowickich warunkach ten system ogrodnictwa wydaje się sprawdzać nieźle. Jak będzie dalej - zobaczymy. Na pewno chcemy też eksplorować na takich grządkach możliwości jakie dają polikultury - a więc sadzić współrzędnie wzajemnie wspierające się rośliny.
Aha; dociekliwi mogliby pytać co to za pniaki w tle, nasiąkające wodą w ścieżce - otóż zostały one świeżo zaszczepione grzybnią - jedne boczniaka, drugie grzybów shiitake... ale to już temat na inny wpis.